Cenne zwycięstwo w Polkowicach!

TEKST
13 sierpnia 2016 , 19:59
Cenne zwycięstwo w Polkowicach!

O wygraną nie było łatwo, ale bielszczanie stanęli na wysokości zadania i wygrali z KGHM ZANAM 2:1.

KGHM ZANAM Polkowice - BKS Stal 1:2 (1:1)

Bramki:

0:1 Szczęsny (11')

1:1 Kobiela (22')

1:2 Chrapek (48')

Żółte kartki:

Karmelita, Zawadzki, Fryzowicz, Kobiela, Wacławczyk, Kasiński - Dzionsko, Felsch, Sobala, Furczyk

KGHM ZANAM: Primel, Sworacki (81. Karpiński), Kasiński, Wacławczyk, Zawadzki, Karmelita (64. Famulski), Galas, Azikiewicz, Fryzowicz, Wojciechowski (71. Konefał), Kobiela

BKS Stal: Kozik, Dzionsko, Prokopów, Felsch, Radomski, Szczęsny (81. Bezak), Czaicki, Furczyk, Karcz, Caputa (88. Wiśniewski), Chrapek (68. Sobala)

W 3. kolejce naszej ligi bielszczanie zagrali w Polkowicach z tamtejszym KGHM ZANAM. Drużyna z Polkowic, choć w poprzednim sezonie była czołową ekipą ligi dolnośląsko-lubuskiej, w tym sezonie po dwóch kolejkach zajmowała przedostatnie miejsce z zerowym dorobkiem punktowym. Bialska Stal po remisie w Legnicy i wygranej u siebie z Górnikiem Wałbrzych miała na swoim koncie 4 punkty.

W sobotni wieczór bialska Stal przyjęła taktykę ostrożnej gry z tyłu i próbowała zaskoczyć rywali kontratakami. Pierwszą groźną akcję skonstruowali gospodarze, jednak strzał Azikiewicza z ostrego kąta był niecelny. Minutę później to bielszczanie znaleźli się pod bramką rywala: Furczyk zgrał piłkę do Prokopowa, ale ten strzelił niecelnie. W 8. minucie powinno był 1:0 dla Stali. Jeden z obrońców rywali próbował podać głową do bramkarza, ale przewidział to Chrapek, który przejął piłkę. Podcinka bielskiego napastnika była jednak za słaba, by zaskoczyć golkipera z Polkowic. W 11. minucie BKS wyszedł na prowadzenie. Czaicki zagrał prostopadle do Chrapka, ten dośrodkował w pole karne, a akcję wykończył Szczęsny. Minutę później identyczną akcję zagrali gospodarze, ale tym razem czujność zachowała bielska obrona. Ta sama formacja nie popisała się jednak w 20. minucie. Piłka odbiła się od jednego z bielskich piłkarzy i dotarła do Kobieli, który popędził sam na sam z Kozikiem. Bielski bramkarz nie dał się jednak zaskoczyć i obronił zespół przed stratą gola. Dwie minuty później nie był w stanie już nic zrobić. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu piłki głową w pole karne do piłki doszedł Kobiela, a futbolówka po jego strzale odbiła się jeszcze od obrońcy i wpadła do bramki. W dalszej części pierwszej połowy BKS przeważał i miał kilka dobrych okazji, jednak ani strzał Caputy, ani dobre dośrodkowanie Dzionski, czy precyzyjny strzał Szczęsnego nie doprowadziły do zmiany wyniku.

Początek drugiej połowy ułożył się dla BKS znakomicie. Już w 48. minucie na strzał zdecydował się Szczęsny, piłka rykoszetem dotarła do Chrapka, który będąc sam przed bramkarzem podwyższył na 2:1. Trzy minuty później znów szczęścia próbował Szczęsny, ale podobnie jak pod koniec pierwszej połowy bramkarz z ledwością odbił piłkę do boku. W 57. minucie BKS znów narobił sporo zamieszania w polu karnym KGHM ZANAM. Karcz prostopadle dograł do Dzionski, a ten w pole karne do Chrapka. Strzał bielskiego napastnika obronił bramkarz na spółkę z obrońcami, ale piłka dotarła do Caputy, który próbował strzelić z obrotu. Po raz kolejny bramkarz okazał się lepszy. Po godzinie gry powinno być 2:2, ale w bramce BKS znów błysnął Kozik. Polkowiczanie wyprowadzili kontrę i nagle ku swojemu zaskoczeniu znaleźli się w czterech przeciwko jednemu bielskiemu obrońcy. Strzał jednego z gospodarzy świetnie obronił jednak bielski bramkarz. W odpowiedzi szczęścia próbował Karcz, jednak jego strzał z ostrego kąta był minimalnie niecelny. W 76. minucie gospodarze powinni grać w dziesięciu, bowiem ręką zagrał Fryzowicz, który wiedział, że już nie zdoła opanować piłki. Byłaby to druga żółta kartka dla pomocnika KGHM ZANAM i w konsekwencji czerwona. Sędzia był jednak wyrozumiały i pozwolił Fryzowiczowi na kontynuację gry. Od tego momentu na boisku było bardzo nerwowo i co jakiś czas dochodziło do spięć. Sędzia wyraźnie nie radził sobie z zawodnikami obu drużyn, choć starał się hamować ich zapędy żółtymi kartkami. Gospodarze do końca atakowali, a BKS z całych sił się bronił. Szkoda, że bielszczanie nie potrafili podwyższyć prowadzenia po jednej z wielu kontr, które wyprowadzili. Ostatecznie jednak podopieczni trenera Rafała Góraka mogli unieść ręce w górę, bowiem po doliczonych czterech minutach arbiter zakończył mecz. Wygrana daje bielskiemu zespołowi trzy punkty, których BKS ma już na koncie 7, co daje bielskiej drużynie 3. miejsce ex aequo ze Skrą Częstochowa.